Nowy nabór zajęcia szachowe 2017/18

Prowadzimy zajęcia szachowe w przedszkolach, szkołach na terenie Kalisza oraz okolic. W Akademii SzachMistrza trenujemy też grupy poziomowane od początkujących po zaawansowanych. Dobra zabawa, nauka, doświadczona kadra trenerska. Uczymy dzieci i młodzież logicznego myślenia! Od września 2017 r. jesteśmy w nowej siedzibie SP nr 10 Kalisz.

Witaj w Szkole Szachowej SzachMistrz

Jesteśmy szkołą logicznego myślenia. Uczymy gry w szachy dzieci i młodzież. W ramach Akademii SzachMistrza prowadzimy naukę gry w szachy dla początkujących i zaawansowanych. Rozbudzamy pasję w dzieciach, przedstawiając szachy w sposób bajkowy i łatwy do zrozumienia. "Nauczcie dzieci grać w szachy, a o ich przyszłość możecie być spokojni" Paul Morphy

Książka NOWOŚĆ 2017! "Drugi krok do szachowego mistrzostwa"

Druga część książki to nauka matowania w dwóch ruchach. Od bardzo prostych przykładów, po arcymistrzowskie idee mistrzów świata. Uzupełnieniem książki są zadania typu "zdobądź": pionka, skoczka, gońca, wieżę lub hetmana. Poziom książki 1200-2000. Będziesz grał lepiej w szachy!

DGCS Open 2017

DGCS Open - IX Mistrzostwa Polski Przedsiębiorców rozegrane zostaną 22 września w Jesionowym Dworze (Pałac Gutów). Dwie grupy podzielone według rankingu: bursztynowa oraz diamentowa. Zapraszamy!

Sprawdź się na turnieju szachowym

Wzbudzamy również emocje sportowe organizując ogólnopolskie i międzynarodowe turnieje szachowe. Start w zawodach to możliwość sprawdzenia swojej wiedzy i umiejętności. Najprzyjemniejsza dla zawodników jest ceremonia zakończenia, kiedy najlepsi zawodnicy mogą otrzymać szachowe laury: puchary, medale, nagrody oraz podwyższyć swoje kategorie szachowe.

Klub szachowy KTS Kalisz

Jeżeli lubisz grać w szachy zapraszamy do zapisania się do klubu szachowego KTS Kalisz. Nasi uczniowie to medaliści Mistrzostw Wielkopolski, Polski oraz Europy. Kaliskie Towarzystwo Szachowe działa jako stowarzyszenie. W naszych działaniach wspiera nas miasto Kalisz. Zajęcia prowadzą wykwalifikowani trenerzy i instruktorzy szachowi. Zapraszamy do KTS Kalisz!

Aleksandra Kosteniuk – ambasadorka szachów

Przez ostatnią dekadę nikt nie zrobił na rzecz promocji szachów więcej niż Aleksandra Kosteniuk. Rosjanka przyjęła sobie za cel przekonanie opinii publicznej, że gra wcale nie musi być nudna, a inteligencja może iść w parze z urodą. Była mistrzyni świata nie stroni od sesji zdjęciowych i kampanii na rzecz popularyzacji ukochanej dyscypliny. Przydomek “Aleksandra Wielka” mówi wszystko.

(cały artykuł w czytaj więcej)

Aleksandra Kosteniuk to ambasadorka szachów z prawdziwego zdarzenia. Pokazowe partie rozgrywa od przepełnionego luksusem Monako po znane głównie z narkotykowych karteli kolumbijskie Medellin. Organizuje też turnieje dla dzieci, prowadzi szachową akademię. Jej strona internetowa jest najchętniej odwiedzaną spośród wszystkich witryn o tematyce szachowej. Oficjalne konta zawodniczki na portalach społecznościowych również biją rekordy popularności, a filmowe zapisy jej partii na YouTube’ie już dawno obejrzało ponad milion użytkowników. Kosteniuk pisze też książki o tematyce szachowej, własnym nazwiskiem firmuje tematyczną grę komputerową, a także – wykorzystując nieprzeciętną urodę – opowiada o ulubionej grze przy okazji sesji zdjęciowych dla najbardziej poczytnych czasopism z całego świata. Jej fotografie gościły już m.in. na łamach takich tytułów jak: “Vogue”, “Marie Claire”, “Penthouse”, “Time”, “La Stampa” czy “Sports Illustrated”.

Pochodząca spod Uralu dziewczyna na każdym kroku powtarza, że popularność szachów ciągle nie jest tak duża, jak być powinna. – Myślę, że mogę pomóc to zmienić. To dla mnie zaszczyt, że jestem nazywana twarzą tej gry – zwykła mawiać. Jej życiowym celem jest przekonanie jak największej liczby osób, że szachy to nie tylko gra dla otyłych staruszków, siedzących w parkach w porozciąganych swetrach czy mocno wysłużonych marynarkach. – Jeśli powiemy światu, że istnieją także młode, atrakcyjne dziewczyny grające na wysokim poziomie, szachy z pewnością będą cieszyć się większym zainteresowaniem – nie ma wątpliwości Kosteniuk. – Uważam, że mój urok może przyciągać ludzi do gry w szachy. Wiele osób myśli, że to nudne zajęcie i przez to rodzice nie chcą później, aby ich pociechy się tym zajmowały i stereotypowo były postrzegane jako nudni gracze. Ale jeśli zobaczą jakiś fotoreportaż czy artykuł ze mną w roli głównej i ujrzą mnie jako “normalną” dziewczynę, “normalnie” wyglądającą, wtedy pomyślą, że “jeśli moja córka może być jak ona, to wcale nie będzie takie złe”.

– Bycie modelką traktuję jako hobby i sposób na promocję mojej ukochanej gry. Zawsze nalegam na magazyny, które zapraszają mnie do wzięcia udziału w sesji, aby napisały artykuł o szachach i w ten sposób wpływały na wizerunek tej gry. Chcę, aby dzięki temu coraz więcej ludzi dowiedziało się o szachach i ich zaletach. Dlatego praktycznie nie ma sesji zdjęciowych, gdzie czytelnicy nie wiedzieliby o tym, czym się na co dzień zajmuję. To dla mnie naprawdę bardzo ważne. Cały ten mój modeling pozwala odkryć ludziom, że piękno oraz umysł mogą iść razem w parze – dodaje 28-letnia Kosteniuk. – Szachy to wspaniałe hobby, ale młodym dziewczętom często zwykle zmieniają się cele w życiu. To powoduje, że zaczynają one grać, lecz później z tego rezygnują. Byłoby super, gdyby odbywało się więcej turniejów tylko dla dziewczyn. To zwróciłoby uwagę wszystkich, że szachy są na dłuższą metę grą równie fajną zarówno dla chłopców, jak i dla “słabszej płci”. Moim zdaniem, wszystkie mecze pokazowe oraz wielkie turnieje z udziałem kobiet także sprawiają, że dziewczynom łatwiej identyfikować się z tą grą.

Oczywiście nikt nie interesowałby się Kosteniuk, gdyby nie jej osiągnięcia. Jako dziesięciolatka Aleksandra zdobyła mistrzostwo Europy w swojej kategorii wiekowej. Dwa lata później była już najlepsza na świecie spośród wszystkich rówieśniczek, a w wieku 14 lat została najmłodszą arcymistrzynią świata. Jeszcze przed uzyskaniem pełnoletności świętowała wicemistrzostwo świata seniorek, a mając lat 20, triumfowała w mistrzostwach Europy I, jako dziesiąta kobieta w historii, uzyskała natomiast tytuł arcymistrza. Zdecydowanie najbardziej udany, jak do tej pory, był dla niej 2008 rok, kiedy najpierw obroniła mistrzostwo świata w szachach losowych, a następnie na turnieju w Nalczyku sięgnęła po tytuł najlepszej szachistki globu. Przez ekspertów jej styl gry od początku był określany jako “dziki” i “agresywny” oraz taki, którego nie stosowała żadna z dotychczasowych arcymistrzyń. Zdecydowana, niesamowicie zdeterminowana, bardzo analityczna – tak jej postawę najczęściej określano na specjalistycznych forach.

– W środowisku jest szanowana i lubiana. Z jednej strony, jest zawsze miła i sympatyczna, a z drugiej – nie należy do osób przesadnie wylewnych. Ma wąskie grono przyjaciółek, z którymi trzyma się bliżej. Widać, że jest bardzo nastawiona na sukces i bardzo się skupia na wyniku. Można nawet powiedzieć, że dąży do celu za wszelką cenę. Nie ważne, czy przegrywa, czy wygrywa, do ostatniego ruchu pozostaje twarda i niewzruszona. Zawsze gra do końca i ta jej zawziętość oraz upór często dają jej punkty w, wydawałoby się, beznadziejnych sytuacjach. Miałam z nią wiele wygranych partii, które dzięki swojej konsekwencji potrafiła zakończyć remisem. I na ten moment mam z nią niekorzystny bilans – opowiada Monika Soćko, najwyżej sklasyfikowana obecnie Polka w światowym rankingu FIDE. – Aleksandra skutecznie zrywa z panującym przekonaniem, że przeciętny szachista to zamyślony, gburowaty mężczyzna w okularach. Czuć, że jej działalność na rzecz promocji gry powoli zaczyna odnosić skutek. Choć Kosteniuk rankingowo nie jest obecnie najlepszą rosyjską szachistką, jest zdecydowanie najbardziej rozpoznawalna ze wszystkich zawodniczek. Gdzie tylko się pojawi, od razu wzbudza zainteresowanie. Nieraz widziałam jak ludzie w hotelach pokazywali ją palcami i ruszali za nią, aby zamienić kilka słów czy zrobić sobie z nią zdjęcie. Bez przesady można powiedzieć, że popularnością dorównuje samemu Garriemu Kasparowowi.

Urodziwa Rosjanka nie ukrywa, że praktycznie od kołyski była “skazana” na szachy. Ojciec nauczył ją grać, kiedy miała zaledwie pięć lat. – Tak wcześnie poznałam sekrety tej gry, że nie było nawet szansy, abym w dzieciństwie zainteresowała się innymi profesjami. Zawsze wiedziałam, że będę zawodową szachistką i tyle – wspomina Aleksandra. Według rosyjskiej arcymistrzyni, recepta na awans do światowej czołówki jest tyleż prosta, co mało odkrywcza. Można ją streścić zaledwie trzema słowami: praca, praca, praca… – Jeśli ktoś marzy o sukcesie, powinien zacząć ćwiczyć w wieku 5-6 lat. Oczywiście idealnie byłoby, gdyby miał w rodzinie kogoś, kto już gra na pewnym poziomie, bo praktyka jest bardzo ważna. Od początku szachom należy poświęcać tak dużo czasu, jak tylko się da. Pięć, sześć godzin dziennie to minimalna dawka. I tak średnio przez dziesięć lat, bo tyle mniej więcej czasu potrzeba, aby zdobyć tytuł mistrza. Choć niektórym zajmuje to jeszcze dłużej – zaznacza specjalistka od gambitu hetmańskiego, obrony sycylijskiej, partii hiszpańskiej oraz innych znanych szachistom pojęć.

– Warto w tym wszystkim pamiętać o różnicy między ilością i jakością. Każda partia powinna być traktowana jako wartościowa lekcja, z której można wyciągnąć wnioski. Nie ma sensu rozgrywać setek pojedynków, jeżeli nie będzie się ich na chłodno analizowało i starało wyłapać, co było w nich dobre, a co złe. Nieoceniona jest w tym wszystkim rola trenera, który powinien być tuż obok i pomagać we wskazaniu popełnionych błędów – twierdzi Kosteniuk. Tyle tylko, że przygotowanie teoretyczne, koncentracja i radzenie sobie z nerwami to jeszcze nie wszystko… – Liczy się też nasza intuicja. Czasami nie ma możliwości obliczyć wszystkich możliwych kombinacji i wariantów. Wtedy trzeba zaufać wewnętrznej intuicji oraz doświadczeniu – zdradza arcymistrzyni.

Urodzona w Permie zawodniczka przy każdej okazji podkreśla korzyści, które płyną z regularnej gry w szachy. – Na etapie nauki szkolnej nie ma żadnej różnicy między chłopcami i dziewczętami. Dzięki szachom mogą one tym samym zobaczyć, że stać je na wiele. Stać na bycie liderkami. Pod względem intelektualnym dziewczynki nie muszą mieć przecież żadnych kompleksów wobec chłopców. Według mnie, szachy to wręcz idealne narzędzie, aby obiektywnie udowodnić wszystkim, że jest się mądrym i bystrym. Młode dziewczęta, które decydują się na grę, powinny widzieć przykłady innych dziewczyn, osiągających sukcesy w szachach. Takie, dla których ta gra okazały się być błogosławieństwem – mówi Kosteniuk, która osiąga sukcesy nie tylko indywidualnie, ale i w drużynie (podczas tzw. olimpiady szachowej oraz mistrzostw Starego Kontynentu). – Szachy pozwalają nawiązywać przyjaźnie, a także podróżować po całym świecie i zwiedzać ciekawe miejsca. Ta gra to niesamowicie użyteczne narzędzie, udowodniono to już wielokrotnie. Poprawia pamięć, stymuluje logiczne myślenie, ćwiczy cierpliwość, a także uczy pracowitości i wytrwałości w dążeniu do perfekcji. A to są przecież cechy, które zawsze przydają się w życiu. Jeśli komuś dobrze idzie w szachach, jest wielce prawdopodobne, że da sobie radę również w innych dziedzinach. Szachy to najfajniejsza z gier, bez dwóch zdań!

Dla Kosteniuk oraz pozostałych przedstawicieli światowej czołówki gra w szachy stanowi nie tylko ogromny wysiłek umysłowy, ale i fizyczny. – Traktuję siebie jako sportowca, bo wiem, ile wysiłku wymaga ode mnie dobra gra. Wbrew pozorom, trzeba być w bardzo wysokiej formie fizycznej, aby osiągać korzystne wyniki. Bez odpowiedniej kondycji trudno bowiem zachować koncentrację nad szachownicą przez dłuższy czas. A wtedy znaczniej łatwiej o błędy i przegraną – analizuje Rosjanka. Jak sama przyznaje, trening fizyczny stanowi ważną część jej przygotowań do kolejnych zawodów. – Codziennie biegam co najmniej pięć kilometrów, gram w piłkę nożną. Kiedy jestem w Miami, dużo też pływam. A kiedy zimą przebywam w Rosji, chętnie jeżdżę na nartach – opowiada. Kosteniuk nie kryje, że tak jak w przypadku innych dyscyplin, gra w szachy jest źródłem niesamowitej euforii po wygranej, a innym razem dostarcza gorzkiego smaku porażki. – W odróżnieniu od innych sportów, łatwiej za to wskazać przyczyny przegranej. Dokładna analiza partii i popełnionych błędów to klucz do samodoskonalenia się.

– Wszyscy się z tego śmieją, ale przygotowanie fizyczne jest dla nas naprawdę ważne. Dlatego sama też dużo biegam i jeżdżę na rowerze. Bo kiedy przychodzi dwutygodniowy turniej, podczas którego spędzamy przy szachownicy codziennie po sześć godzin plus czas na przygotowanie, wtedy nie mamy się kiedy zregenerować. A dobra kondycja przydaje się zwłaszcza w końcowej fazie rozgrywki. Doskonale widać to choćby po Aleksandrze, która nawet jeśli zaczyna turniej słabo, to pod koniec zachowuje zwykle więcej sił niż rywalki i wygrywa, pokazując klasę – relacjonuje Soćko, która cztery lata temu jako pierwsza w historii polska szachistka otrzymała tytuł arcymistrza.

Należy dodać, że rosyjska “caryca” tudzież “królowa” szachów wcale nie przejmuje się opiniami, że gdyby skupiła się tylko na grze, osiągałaby jeszcze lepsze wyniki. – Nie zgadzam się z twierdzeniem, że jest dobrze, gdy dana osoba koncentruje się tylko na jednej rzeczy. Wszystko musi być odpowiednio zbilansowane i największa pasja musi być uzupełniana przez inne hobby oraz zainteresowania. To mój sposób na to, aby być w życiu jeszcze bardziej szczęśliwym. Owszem, być może byłabym jeszcze nieco lepszą zawodniczką, gdybym teraz zajmowała się tylko szachami, ale czy byłabym przy tym szczęśliwsza? – pyta nieco retorycznie Kosteniuk. Po latach wyrzeczeń, mając wyrobioną pozycję w środowisku, Rosjanka z pewnością może sobie pozwolić na takie podejście. Zwłaszcza że zewsząd i tak zbiera ona pochwały za swoją działalność.

– Grając w szachy na światowym poziomie, spokojnie można się z tego utrzymać, ale wymaga to wielu wyrzeczeń. Z uwagi na częste wyjazdy trzeba poświęcić życie osobiste, rodzinne – zastrzega 34-letnia Soćko, której mąż Bartosz jest również szachowym arcymistrzem. – Przykładowo, we wrześniu byłam w domu tylko cztery dni i przegapiłam między innymi pójście do szkoły mojej najmłodszej córeczki. Średnio przebywamy miesięcznie poza domem około 10 dni. Z tego powodu wiele nawet utalentowanych dziewczyn kończy przygodę z szachami w wieku juniorskim i bierze się za inne zajęcie, które pozwala im “normalniej” funkcjonować. Trudno im się dziwić, bo najtrudniejsze i najbardziej żmudne jest właśnie zdobywanie tych podstaw, które później pozwalają z sukcesami rywalizować na arenie międzynarodowej. Samo granie w turniejach paradoksalnie jest już znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze. Dopiero tam pojawia się też uczucie spełnienia i radości z odnoszonych sukcesów. Dlatego Aleksandrze należą się tym większe słowa uznania, że znajduje jeszcze tyle czasu na ogólnoświatową promocję naszej gry.

Największym marzeniem Kosteniuk jest wejście szachów do kalendarza igrzysk olimpijskich. Czy letnich, czy zimowych, to już jest dla Rosjanki bez większego znaczenia. – Szachy zasługują na to, aby zostać dyscypliną olimpijską. Po jednym z moich spotkań z Juanem Antonio Samaranchem wydawało się, że przekonałam go o słuszności umieszczenia szachów w programie olimpijskim. Niestety, wkrótce później Samaranch odszedł na emeryturę i cała sprawa ucichła Mimo to, nie tracę nadziei, że szachy staną się niebawem częścią ruchu olimpijskiego – twierdzi Aleksandra. Według niej, kluczowy dla wzrostu popularności gry będzie rozwój szachów błyskawicznych. – W takiej formie szachy są atrakcyjne nawet dla nadawców telewizyjnych – przekonuje była mistrzyni świata. Drugą kwestią jest dalsze wprowadzanie szachów do szkolnego programu nauczania, tak jak ma to miało miejsce ostatnio m.in. w Armenii.

– Wiem, że u nas w kraju też wszyscy są chętni tylko… nie bardzo wiadomo jak się do tego zabrać. Na razie wszystko jest na etapie planowania i nie wiadomo, co z tego wyjdzie i kiedy. Projekt jest niezwykle pracochłonny, bo wymaga przygotowania całego zaplecza, kadry instruktorskiej i tak dalej… Na pewno byłoby fajnie, gdyby udało się wcielić inicjatywę w życie. Tym bardziej, że w niektórych szkołach szachy są już wprowadzane jako dodatkowy przedmiot. Przykładowo, mój tato wprowadził szachy do programu zajęć w jednej ze szkół w Rybniku. Jest zatrudniony instruktor, który zajmuje się tylko tym, ma etat i jest traktowany jak “normalny” nauczyciel każdego innego przedmiotu – mówi Soćko, wielokrotna mistrzyni Polski. – A jeśli chodzi o szachy na igrzyskach olimpijskich? Podobno największa szansa była na to w Pekinie. Bo jak wiadomo, Chińczycy mają przecież bardzo prężną drużynę szachową. Niestety pomysł nie wypalił i teraz pozostaje cierpliwie czekać. Najwięcej będzie zależeć oczywiście od tego, na ile nasza gra jest popularna w miejscach, gdzie organizowane są kolejne igrzyska.

Wspomniane cele dopingują Kosteniuk do brania udziału w kolejnych turniejach oraz pokazowych “symultanach”. – Jeśli na chwilę przestajesz grać, ludzie szybciej o tobie zapominają. Musisz regularnie coś wygrywać, aby inni myśleli o tobie – tłumaczy Rosjanka, dla której szachy były i są walką dwójki ludzi. To, co szczególnie uwielbiam w szachach, to psychologia. To granie przeciwko rywalowi, który nie jest komputerem i nie myśli zaprogramowanymi schematami – wyjaśnia Aleksandra. Płeć przeciwnika nie ma przy tym dla niej większego znaczenia. – Siedząc przy stole, nie zastanawiam się, kto siedzi po drugiej stronie. Nie myślę też o ewentualnym wyniku. Staram się jedynie cieszyć samym faktem gry i skupiać na tym, aby w każdym ruchu wybierać możliwie najlepsze posunięcie. Nawet najwięksi arcymistrzowie nie grają osobiście przeciwko mnie, ale przeciw figurom, którymi poruszam na planszy. Jeżeli zdarza się, że jestem jedyną kobietą w turnieju, wówczas czuję, że muszę dać z siebie wszystko. Ale to samo zrobiłabym też… grając tylko przeciwko kobietom. Nie ma więc o czym mówić – akcentuje Kosteniuk. Inaczej, jej zdaniem, do pojedynków damsko-męskich, podchodzą rywale. – Jakkolwiek by to nie brzmiało, grając z kobietą, chcą wygrać niemal za wszelką cenę. Próbują najtrudniejszych rozwiązań byleby tylko mnie pokonać i udowodnić swoją wyższość – dodaje.

Co ciekawe, ulubioną powieścią zawodniczki jest “Mistrz i Małgorzata”. Na pierwszy rzut oka Kosteniuk ma z tytułową bohaterką utworu Michaiła Bułhakowa wiele wspólnego. – Małgorzata była piękna i mądra. I jeszcze jedno trzeba tutaj dodać – można stwierdzić z całym przekonaniem, że jest wiele kobiet, które nie wiem co dałyby za to, aby zamienić się z Małgorzatą – czytamy w jednym z rozdziałów opis, który spokojnie pasuje również do utalentowanej zawodniczki. W przeciwieństwie do Małgorzaty, Aleksandra – ku rozczarowaniu męskiej części fanów – jak na razie wiedzie jednak szczęśliwe życie prywatne. Jej mężem jest starszy od niej o 25 lat, pochodzący z Kolumbii, niejaki Diego Garces. Para poznała się podczas turnieju symultanicznego w Szwajcarii, gdzie Garces akurat mieszkał wówczas na stałe. Obecnie wybranek zawodniczki pełni m.in. obowiązki jej menedżera, a podczas jej nieobecności zajmuje się wychowaniem ich pięcioletniej już córeczki – Franceski Marii. – No cóż, bycie mamą jest znacznie cięższe niż zawodowa gra w szachy – śmieje się Kosteniuk. I oczywiście zapowiada, że zapewni córce solidną szachową edukację.

W międzyczasie “Aleksandra Wielka” chce spełniać swoje kolejne marzenia. Dalej zamierza aktywnie działać w elitarnej organizacji Pokój i Sport, której patronuje książę Monako – Albert II. Rosjanka chętnie stanęłaby też ponownie przed kamerą. W 2003 roku zadebiutowała na wielkim ekranie w dramacie “Pobłogosławcie kobietę” w reżyserii doświadczonego Stanisława Goworuchina. – Zostałam zaproszona do zagrania w filmie, opowiadającym historię pewnej kobiety na tle wydarzeń, które miały miejsce od połowy lat 30. do lat 50. minionego wieku. To było bardzo interesujące doświadczenie. Będę szczęśliwa, jeśli trafi mi się jeszcze szansa zagrania w jakiejś nowej produkcji – nie kryje szachistka. Na razie muszą jej wystarczyć kolejne filmiki, które kręci na potrzeby chętnie wspierających ją rosyjskich firm. Jak się łatwo domyśleć, dotyczą one głównie luksusowych produktów, bo czarująca Aleksandra to od dawna jeden z eksportowych “towarów” Rosji.

Po cichu Kosteniuk liczy też na odzyskanie tytułu najlepszej szachistki globu. – Myślę, że stać ją na to. Jest wymieniana wśród faworytek mistrzostw świata, które już w listopadzie odbędą się w Chanty-Mansijsku – mówi Soćko, która jako jedna z dwóch Polek też znajduje się w gronie 64 uczestniczek zbliżającego się turnieju. I pomyśleć tylko, że na początku szachowej kariery Aleksandra Kosteniuk z racji swojego wyglądu często była przyrównywana do tenisistki Anny Kurnikowej, która nigdy nie wygrała indywidualnie żadnych poważnych zawodów. Teraz, jeśli koniecznie ktoś chce ją dalej z kimś porównywać, to już chyba tylko ze znacznie bardziej utytułowaną na korcie rodaczką – Marią Szarapową…

źródło: eurosport

zdjęcia: kosteniuk.com

chessboss.com

Maciej Sroczyński
Październik 30, 2012, 10:39

Dodaj komentarz


1 + = pięć

Nasi partnerzy