Nowy nabór zajęcia szachowe 2017/18

Prowadzimy zajęcia szachowe w przedszkolach, szkołach na terenie Kalisza oraz okolic. W Akademii SzachMistrza trenujemy też grupy poziomowane od początkujących po zaawansowanych. Dobra zabawa, nauka, doświadczona kadra trenerska. Uczymy dzieci i młodzież logicznego myślenia! Od września 2017 r. jesteśmy w nowej siedzibie SP nr 10 Kalisz.

Witaj w Szkole Szachowej SzachMistrz

Jesteśmy szkołą logicznego myślenia. Uczymy gry w szachy dzieci i młodzież. W ramach Akademii SzachMistrza prowadzimy naukę gry w szachy dla początkujących i zaawansowanych. Rozbudzamy pasję w dzieciach, przedstawiając szachy w sposób bajkowy i łatwy do zrozumienia. "Nauczcie dzieci grać w szachy, a o ich przyszłość możecie być spokojni" Paul Morphy

Książka NOWOŚĆ 2017! "Drugi krok do szachowego mistrzostwa"

Druga część książki to nauka matowania w dwóch ruchach. Od bardzo prostych przykładów, po arcymistrzowskie idee mistrzów świata. Uzupełnieniem książki są zadania typu "zdobądź": pionka, skoczka, gońca, wieżę lub hetmana. Poziom książki 1200-2000. Będziesz grał lepiej w szachy!

Sprawdź się na turnieju szachowym

Wzbudzamy również emocje sportowe organizując ogólnopolskie i międzynarodowe turnieje szachowe. Start w zawodach to możliwość sprawdzenia swojej wiedzy i umiejętności. Najprzyjemniejsza dla zawodników jest ceremonia zakończenia, kiedy najlepsi zawodnicy mogą otrzymać szachowe laury: puchary, medale, nagrody oraz podwyższyć swoje kategorie szachowe.

Klub szachowy KTS Kalisz

Jeżeli lubisz grać w szachy zapraszamy do zapisania się do klubu szachowego KTS Kalisz. Nasi uczniowie to medaliści Mistrzostw Wielkopolski, Polski oraz Europy. Kaliskie Towarzystwo Szachowe działa jako stowarzyszenie. W naszych działaniach wspiera nas miasto Kalisz. Zajęcia prowadzą wykwalifikowani trenerzy i instruktorzy szachowi. Zapraszamy do KTS Kalisz!

Czy tak powinno się sędziować turnieje Mistrzostw Polski dla dzieci?


KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Wystarczyło zwykłe “przepraszam” i z pewnością zapomnielibyśmy o całym incydencie. Niestety ze strony sędziego rundowego nie było żadnej refleksji, wręcz przeciwnie zachowywał się jak po dobrze wypełnionym obowiązku. Każdy popełnia błędy, sztuką jest się do nich przyznać. Sytuacja, którą opiszę wydarzyła się podczas Mistrzostw Polski Młodzików do lat 10 w szachach w Jastrzębiej Górze

Na wstępie podkreślę, że same Mistrzostwa Polski w Jastrzębiej Górze były bardzo dobrze zorganizowane. Organizator zadbał o dobre samopoczucie zawodników. Dzieci mogły sprawdzić się również w różnych konkurencjach towarzyskich, co zawsze jest pewną odskocznią od pełnych stresu i napięć rund szachowych.

Samego sędziego rundowego Bogdana Obrochtę stawiałem wysoko w hierachii polskich sędziów, podobały mi się wykłady które prowadził na kursach sędziowskich Polskiego Związku Szachowego. Pan Bogdan jest również członkiem Kolegium Sędziów PZSzach, czyli najwyższego organu sędziów szachowych w Polsce. Tym bardziej dziwi mnie jego podejście do całej sytuacji.

Rozgrywana była 3 runda Mistrzostw Polski Jastrzębia Góra 2015. 10 letni zawodnik KTS Kalisz Krzysztof Jarczewski rozgrywał swoją partie z Wojciechem Florkiem z Bydgoszczy.

Zawodnik KTS Kalisz miał wykonać 8 ruch. Nie zrobił tego poszedł do toalety na swoim czasie. Oczywiście jest to zabronione. Powinien najpierw wykonać ruch i dopiero wtedy udać się do toalety. Pójście do toalety na swoim czasie mogło budzić pewne podejrzenia.

Krzysiu Jarczewski wrócił z toalety. Zdziwił się kiedy na jego krześle siedział sędzia rundowy FA Bogdan Obrochta. Nasz zawodnik zrelacjonował przebieg rozmowy:
(Bogdan Obrochta) “Czy wiesz, że nie możesz wychodzić do toalety na swoim czasie?”
(Krzysztof Jarczewski) “Nie wiedziałem tego”
(Krzysztof Jarczewski) “Nie mogłem wytrzymać”

(Bogdan Obrochta) “A kogo to obchodzi?!”

Po czym odjął Jarczewskiemu 40 minut. Od podstawowego czasu do namysły 90 minut. Krzysiowi z 79 minut zostało 38 minut do końca gry. Nie zagłębiając się w dalszą część partii kaliski zawodnik partię przegrał.

Kaliski zawodnik przyszedł z płaczem do mnie na analizę partii. Jego pierwsze słowa były następujące: “sędzia zabrał mi 40 minut”. Bardzo mnie ten fakt zdziwił, ale na zapisie widać było wyraźnie że faktycznie ten czas został zabrany.

Interweniowałem od razu po zakończonej partii u sędziego rundowego Obrochty. Przyznał, że to on odjął czas naszemu zawodnikowi. Przytoczyłem sędziemu, że Kodeks PZSzach mówi zupełnie inaczej i gradacja kar zaczyna się od ostrzeżenia dodaniu czasu przeciwnikowi i dopiero na końcu odjęcia czasu. Tym bardziej, że jest to turniej dla dzieci, którzy nie muszą biegle znać każdego paragrafu kodeksu szachowego .
Sędzia cały czas powtarzał jedno zdanie “Dałem mu drugie życie”
“Dałem mu drugie życie”
“Dałem mu drugie życie”
sugerując, że naszemu zawodnikowi powinien wpisać przegraną za jego “straszne” wykroczenie.

Sędzia nie uzasadnił swojej decyzji w żaden sposób. Dlaczego zabrał 40 minut a nie 3 minuty?, dlaczego odebranie czasu, a nie dodanie przeciwnikowi. Dlaczego nie upomnienie?

KODEKS PZSZACH

12.9 Sędzia ma do dyspozycji następujące kary:
a. formalne ostrzeżenie,
b. zwiększenie przeciwnikowi czasu do namysłu,
c. zmniejszenie czasu do namysłu zawodnikowi, który zachował się nagannie,
d. zwiększenie wyniku punktowego przeciwnika do maksymalnego rezultatu możliwego
do uzyskania w danej partii,
e. zmniejszenie wyniku punktowego w partii niewłaściwie zachowującemu się zawodnikowi,
f. orzeczenie przegranej zawodnika, zachowującego się nagannie (sędzia decyduje też
o wyniku jego przeciwnika),
g. nałożenie kary pieniężnej ogłoszonej z wyprzedzeniem,
h. usunięcie zawodnika z turnieju.

Widząc jak sędzia rundowy odwraca się do mnie plecami, nie próbując w żaden sposób uzasadnić swojej decyzji udałem się w tej sprawie do sędziego głównego Mistrzostw Polski do lat 10 – Aleksandra Sokólskiego. Ten znał już sytuacje i na moje pytanie jakby zachowałby się w tej sytuacji powiedział, że dałby pewnie ostrzeżenie. Stwierdził jednoznacznie, że kara zastosowana przez sędziego rundowego nie była adekwatna do czynu. Powiedziałem sędziemu Sokólskiego jedną rzecz, że wypadałoby przeprosić zawodnika i rodziców za ewidentne wpłynięcie na partie i wypaczenie gry.

Nie doczekaliśmy się przeprosin ze strony sędziego Obrochty. Tak się złożyło, że sędzia Obrochta jadł tego feralnego dnia kolacje z jednym z rodziców z Kalisza. Ten wspomniał o sytuacji naszego Krzysia. Co odpowiedział sędzia Obrochta?
“Dałem mu drugie życie”
“Dałem mu drugie życie”

Zero refleksji, zero przemyśleń. Rodzic z Kalisza skwitował to krótko. Będąc na jednym z międzynarodowych turniejów w Niemczech. Przeciwnik jego syna zrobił dokładnie to samo co nasz Krzysiu. Poszedł na swoim czasie do toalety. Co zrobił niemiecki sędzia? Uśmiechnął się i zapytał, “a co miał się posiusiać?”

Sędziowanie turniejów szachowych nie jest łatwym zadaniem, ale trzeba mieć pewne wyczucie. Inaczej sędziować się będzie turniej dla dzieci, a inaczej turnieje dla dorosłych. Dlatego tak ważny jest kontekst samego turnieju szachowego.

Kontekst sytuacji:
Na odprawie technicznej przed rozpoczęciem Mistrzostw w Jastrzębiej Górze sędzia główny nawet słowem nie wspomniał, że w przypadku wyjścia zawodnika na swoim czasie do toalety zawodnicy będą w taki sposób ukarani. Sędzia główny Aleksander Sokólski podkreślił nawet, że za propozycje remisu przed 40 ruchem zawodnicy nie będą karani porażką tylko upomnieniem. Wspomniał nawet, że chce otworzyć salę dla rodziców, żeby mogli obserwować swoje dzieci. Podejście wydawało mi się bardzo liberalne. Dodam również, że podczas rundy toalety dla zawodników były wydzielone i nie mogli wchodzić tam rodzice, ani trenerzy. Poza tym, jeżeli sędzia rundowy miał jakiekolwiek wątpliwości, co do zaistniałej sytuacji, mógł pójść za zawodnikiem sprawdzić czy nic podejrzanego się tam nie dzieje.

——

Podsumowanie

Czy sędziowie są dla zawodników? czy zawodnicy dla sędziów? Mistrzostwa Polski dla dzieci do lat 10 powinny być niezapomnianą przygodą, z której dzieci wywiozą niesamowite wspomnienia. Jak zachowywał się Krzysiu po całej sytuacji?

Nigdy w swojej wieloletniej historii trenerskiej nie widziałem tak roztrzęsionego dziecka. Bywały przypadki, kiedy to młody szachista przegrał partie, a łzy lały się niemiłosiernie. W tym przypadku było zupełnie inaczej. Nasz zawodnik przez trzy dni był kompletnie rozbity i roztrzęsiony. Unikał swoich rówieśników, bardzo mało jadł. Praktycznie cały czas płakał, nawet podczas analiz swoich kolegów! (dwa dni po całym wydarzeniu).

Jetem przekonany, że zachowanie sędziego i kara zastosowana przez niego miało decydujący wpływ na jego zachowanie. Jeżeli tak mają być traktowane dzieci na najwyższej rangi turnieju w Polsce, to nie jeden rodzic zastanowi się czy posłać swoje dziecko na takie zawody.

Niniejszy wpis jest również oficjalną skargą na zachowanie sędziego rundowego Bogdana Obrochty do Kolegium Sędziów Polskiego Związku Szachowego.

Maciej Sroczyński
Prezes KTS Kalisz

za
Zarząd Kaliskiego Towarzystwa Szachowego
oraz rodziców Krzysztofa Jarczewskiego z Kalisza

Maciej Sroczyński
Marzec 16, 2015, 21:03

17 odpowiedzi na „“Czy tak powinno się sędziować turnieje Mistrzostw Polski dla dzieci?””

  1. X pisze:

    Podczas pewnego turnieju przed kilkoma laty sędzia również bardzo rygorystycznie podchodził do przepisów oraz… samych dzieci i zabronił wyjść jednemu, 5-letniemu (!) wówczas, chłopcu do łazienki, gdyż znajdował się on na posunięciu. Efekt był wiadomy. Trzeba kompletnie nie mieć wyobraźni, nie wspominając o podejściu pedagogicznym, żeby zabronić wyjść dziecku do ubikacji. To są w końcu małe dzieci! Dodam, że dostęp rodziców i trenerów do oglądania partii był wówczas bardzo ograniczony i w zasadzie nie istniało ryzyko, że ktokolwiek może mu podpowiedzieć, a nawet gdyby, to co? Na szczęście, nie wszyscy sędziowie są tak bezmyślni. Na miejscu rodziców nie odpuściłbym tak łatwo sprawy i nie dziwi mnie wcale złożenie protestu.

  2. Przykre jest to, że sędzia o tak znanym nazwisku w środowisku szachowym, w tak błahej sytuacji, zachowuje się bardziej jak prokurator niż osoba, której powinno zależeć na dobrej reputacji szachów wśród DZIECI. Zamiast ukarać chłopca ostrzeżeniem, a jeszcze lepiej pouczeniem na przyszłość (najlepiej w niemieckim stylu), sędzia potraktował ten przypadek jak sprawę swojego życia, swojego być-albo nie być. Zupełnie nie jest na miejscu jego lekceważący stosunek do osób protestujących, a użyty argument o “życiodajnym darze” zupełnie poniżej wszelkiej krytyki. Mam nadzieję, że przypadek zostanie omówiony na najbliższym Kolegium Sędziów, ponieważ sędziowie powinni mieć jasno określoną linię postępowania w takich przypadkach, zgodnie zresztą z przepisami kodeksu, który jest przecież dość jednoznaczny w tym punkcie. Trudno jest wymagać od małoletniego chłopca znajomości wszystkich przepisów kodeksu, kiedy doświadczony sędzia się pogubił…

  3. bosman pisze:

    Pan Obrochta nie raz wykazał się nieznajomością kodeksu i regulaminów imprez które sędziuje np Ekstraliga szachowa

  4. Sieradz pisze:

    Zakompleksiony człowiek, który dostał trochę władzy.Powinien zostać odsunięty od sedziowania turniejów dla dzieci i młodziezy.

  5. Abrams pisze:

    Podejście nie adekwatne do sytuacji to mało powiedziane. Pan sędzia raczej się zbłaźnił. Ale jako stary wyjadacz widać że nic sobie z tego nie robi. Gorzej z dzieciakiem. Jak nie straci chęci do gry to na pewno pozostanie w nim uraz. Protest trzeba wystosować bo sytuacja może się powtórzyć. Dziwi mnie też trochę postawa sędziego głównego, który powinien co nie co żądnemu “władzy” panu wytłumaczyć że małe dzieci też chodzą robić siusiu i czasami wychodzą do toalety bez względu na sytuację.

  6. kolokwium pisze:

    Każdy turniej należy sędziować na takim samym, najwyższym poziomie (przypominam, że to Mistrzostwa Polski). Przy sędziowaniu dzieci dodatkowo trzeba im wytłumaczyć co i dlaczego. Takie wytłumaczenie przysługuje też rodzicom lub/i opiekunom. Również bez względu na wiek zawodnika należy mu okazywać szacunek. Nie można go zbyć lecz rzetelnie odpowiedzieć dlaczego tak się postąpiło.
    FIDE wprowadziło zasadę “11.9. A player shall have the right to request from the arbiter an explanation of particular points in the Laws of Chess.”.
    Nie rozumiem dlaczego ukarano odjęciem czasu oraz dlaczego akurat 40 minut. Każda kara powinna być wychowawcza, ta była niewychowawcza.
    Zapewne sprawa będzie omawiana na najbliższej Konferencji Sędziów Centralnych PZSzach jak i (zapewne) na kursie sędziowskim 27-31 V 2015 w Wiśle.

  7. K. Derecki pisze:

    Do X. Rozumiem, że sytuacja dotyczy Mistrzostw Wlkp Przedszkolaków W Kaliszu sędziowanych przeze mnie. Komentarz mija się z prawdą i poczułem się odpowiedzialny, aby go sprostować. Wielokrotnie sędziowałem turnieje przedszkolaków i nigdy podczas jakiegokolwiek turnieju szachowego nie zabroniłem nikomu wyjść do toalety! W tamtej konkretnej sytuacji dziecko nawet nie zapytało, czy może wyjść do toalety (a na pewno taką zgodę by dostało). Nie potrafię odpowiedzieć dlaczego, może się wstydziło zapytać, może zwyczajnie w ferworze walki na szachownicy zapomniało, nie poczuło, nie mam pojęcia. Partia trwała kilka minut, a nie godziny! Między rundami były przerwy. Mając wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi nawet na odprawie technicznej przypominałem rodzicom o kwestii toalety przed rundami! Dlaczego rodzic/opiekun nie dopilnował, aby z 5-latkiem pójść do toalety przed rundą? Może je nawet nie zapytał? Przecież partie przedszkolaków na tych Mistrzostwach (szachy szybkie) trwają kilka minut!!!!! Może rodzic opiekun powinien wtedy zapytać dziecko, zainteresować się przed kolejną rundą, aby pójść z nim do toalety? Zrzucanie odpowiedzialność, za swoje zaniedbanie, na mnie w tym przypadku jest nie na miejscu. Co do rygorystycznego podejścia do przepisów na turniejach. Niestety, ale w stosunku do rodziców musieliśmy być rygorystycznym. Zdarzało się, że niektórzy rodzice próbowali podpowiadać swoim dzieciom. Szczególnie rodzice, co niewiele mieli do czynienia z szachami. Później zaczynały się protesty innych rodziców. Turniej zamiast toczyć się w miłej atmosferze tworzył kłótnie między rodzicami. Dlatego Mistrzostwa dzieci odbywały się bez udziału rodziców. Teorie użytkownika X, że podpowiadanie na turnieju przedszkolaków to nic takiego, doprowadziły właśnie do takiego stanu rzeczy. W stosunku do dzieci zawsze byłem wyrozumiały i podchodziłem rozsądnie, z wyczuciem. Wyuczyłem kliku przedszkolaków na szachistów. Do X. Nigdy nie była na mnie złożona żadna skarga. W czasie tamtego turnieju również. Może opiekun powinien wsiąść odpowiedzialność na siebie za tamtą sytuację? W razie niejasności zapraszam do kontaktu w cztery oczy, a nie oczernianie mnie publicznie. Żałuję jednego w tamtej sytuacji, że przed puszczeniem rundy, nie postarałem się być bardziej troskliwym od rodzica tego dziecka i zapytać dzieci “czy ktoś chce siusiu?”.

  8. X pisze:

    Opisywałem inny turniej, na którym sędzia już na samym początku zabronił dzieciom wychodzić na swoim ruchu. Nawet nie wiedziałem, że w Kaliszu miała miejsce taka sytuacja! Co do moich teorii, to uważam, że warto wypuszczać dzieci do ubikacji, ryzykując podpowiedzi. Nie oznacza to, że pochwalam takie zachowania ze strony nieuczciwych rodziców.

  9. gość pisze:

    Czasem może jednak jest to trzymane ciut za rygorystycznie. Będąc w zeszłym roku we Wrocławiu na MP SiB ze swoim 7 latkiem, przy jednej partii na szybkich (15+10, więc partia niestety nie kilka min a trzeba liczyć ok pół godziny)zauważyłem że wstał w połowie partii i intensywnie drobił nogami, podszedłem do sędziego i szeptem proszę o pozwolenie wyskoczenia do toalety dla niego, dostałem odmowę w stylu “albo musi dograć albo poddać”, doszedł do końcówki z figurą więcej, zaproponował remis, przeciwnik przyjął i pobiegł do toalety. Odpowiedzialność wziąłem na siebie, nie zapytałem dzieciaka o potrzebę pójścia do toalety a mogłem.
    Turniej miał pechowy, w innej partii poszła mu krew z nosa, prawie całą partię zagrał jedną ręką trzymając chusteczkę i zatykając nią zakrwawiony nos a drugą grał, nie wydurniałem się juz z pytaniem czy można dziecko umyć, sędzia nie zareagował w żaden sposób. Trudno, wypadek nieco losowy i problem mój oraz dzieciaka.
    I generalnie można by to zrozumieć gdyby nie dwa inne numery z tych mistrzostw. Pierwszy to spore opóźnienie otwarcia całej imprezy bo lokalna gwiazda mająca najbliżej na turniej utknęła w korkach na mieście. A drugi to zamiecenie pod dywan przekręcenia wyniku partii na jednej z desek w starszej grupie. Tu mam wrażenie że od kilkuletnich dzieci czasem wymaga się więcej niż od sędziów czy oficjeli z PZSzach.

  10. K. Derecki pisze:

    X pisał na temat podpowiedzi: “a nawet gdyby, to co?”,
    uważam, że jest to propagowanie postawy nie Fair Play, nie jest to zgodne z ideą FIDE i moimi przekonaniami. Turniej należy przeprowadzić tak, aby zapewnić wszystkim uczciwe warunki. Co do wypuszczania dzieci do ubikacji, to nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, aby któryś z sędziów zabronił iść komuś do ubikacji w nagłym przypadku.

  11. X pisze:

    A nawet gdyby istniało ryzyko podpowiedzi, to co – nie puszczać dzieci do ubikacji na ich czasie? Proponuję dokładnie wczytać się w mój tekst, zanim posądzi się mnie o propagowanie zachowań nie fair play.

  12. rodzic pisze:

    Zachowanie sędziego Obrochty było poniżej krytyki i pozostawiam to bez komentarza. Zastanawiam się czy ten pan ma dzieci????? Bo do pracy z dziećmi ewidentnie się nie nadaje.

  13. Piotr Zegar pisze:

    Nie takie małe dzieci, ale jednak dzieci. Opiekunowie często nie nie są w stanie wpłynąć na dziecko, a rodzice wszystko oddaliby dla potomka. Nie będę oceniał, gdyż mnie przy tym nie było, ale jedno jest ewidentne, po zdarzeniu należało przed następną rundą powiedzieć ogółowi o powodach zakazu odchodzenia, gdy zna się ostatni ruch przeciwnika. Jeżeli były sygnały o stanie emocjonalnym dziecka koniecznie należało z nim porozmawiać o powodach istnienia tego przepisu. Jest to niezbędne w przypadku młodych zawodników zamkniętych w sobie, długo przeżywających. Tacy młodzi ludzie pozornie ze spokojem przyjmują, nawet najgorsze informacje, a później długo je przeżywają.
    Zgadzam się, że warto jednoznacznie uregulować tę sprawę w kodeksie szachowym, aby ułatwić młodym zawodnikom i sędziom. W powyższym kontekście skarga może dużo wnieść.
    Są takie dzieci, dla których bez wyjaśnień, krzywe spojrzenie byłoby zbyt wielką karą.
    Najważniejszy jest gracz. Sędzia mógł pomóc opiekunowi i zainteresować się graczem, mimo braku czasu. Nie przepraszać, bo i nie ma o co, tylko wniknąć w istotę problemu. Dzieciak poczuł się bardzo skrzywdzony przez sędziego, gdyż w innym turnieju, inny sędzia pozwolił jego przeciwnikowi odejść na swoim ruchu. Wystarczyło wytłumaczyć chłopakowi.

    Zależy nam chyba, aby szachy miały nowych adeptów?

  14. rodzic pisze:

    Tak, wystarczyło wytłumaczyć chłopakowi, ale tego nie zrobił, tym bardziej, że nie wspominał o takim zakazie wcześniej wszystkim uczestnikom turnieju.Zachował się jak kat – no może nie do końca bo DAŁ MU DRUGIE ŻYCIE.

  15. kolokwium pisze:

    To że nie wspomniał wcześniej sędzia o takim zakazie, to nie jest winą sędziego. Pamiętajmy, że to są Mistrzostwa Polski. Zawodnik MUSI być przygotowany nie tylko technicznie (szachowo) ale i mentalnie. Musi być przyzwyczajony do tempa gry, wiedzieć co mu wolno a co nie, jak zachować się gdy ma jakikolwiek kłopot podczas gry (szczególnie nieszachowy). Sposób informowania sędziego powinien być omówiony na odprawie – najczęściej jest to podniesienie ręki. Musi też wiedzieć kiedy może zatrzymać zegar.

    Winą sędziego rundowego jest to, iż potraktował najpierw zawodnika, później opiekuna jak ścierę. O dziwnej karze 40. minutowej nie będę wspominał.

  16. kukor pisze:

    Przy całej powadze problemu rozśmieszył mnie komentarz przywołanego sędziego: “dałem mu drugie życie” :D . Infantylizm tego komentarza jest porażający, ale już skojarzenia czasami zabawne – jak w tym słynnym dowcipie o Stalinie z puentą: “a mógł zabić!” ;)

    oj, nie pierwszy to sędzia, któremu się pomyliły role, i zapewne nie ostatni. całe szczęście, że tacy są w mniejszości. wypada się tylko zastanowić jak w przyszłości uniknąć podobnych przypadków i czy jest to w ogóle możliwe?

  17. wienia pisze:

    Widziałam już tyle sytuacji, że w sumie się nie dziwię.
    Co nie znaczy, że się zgadzam.
    Mam nadzieję, że kolegium wytyczy linię orzecznictwa, bo według mnie samowolne opuszczenie sali na swoim czasie bez informowania sędziego (!) mgło być gorzej ukarane.
    Gdyby sędziował AF (albo ten oszołom z Warszawy) to pewnie, biorąc pod uwagę:
    – turniej w randze MP,
    – zawodnik grał już w ponad 40 turniejach
    dostałby 0.

    Co do wyniku, to obiektywnie zrobił odpowiedni do rankingu, Wo, poziomu późniejszego. Pewnie za niski dla trenera i rodziców, więc łatwo znaleźć wytłumaczenie.

    Osobiście wolę jak sędziują kobiety.
    Rodzice są wtedy bardziej kompromisowi.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Nasi partnerzy